środa, 30 stycznia 2013

Czego pragną kobiety?

Kobiety, kobiety, kobiety jak ciężko jest je zrozumieć. Ale może dlatego tak ciężko ponieważ same nie wiedzą czego tak naprawdę chcą pragną.
      Jedna z moich znajomych chciała tylko zwykłej koleżeńskiej znajomości, a tak naprawdę wydaje mi się abym się od niej odczepił.Taki tekst dla faceta szukającego kobiety jest nie do przyjęcia i nie widzi on powodów aby dłużej utrzymywać taką znajomość, mimo jej urodzin, zawziołem się i nic do niej nie będę już pisał. Ja wybrałem ona wybrała, finito.
     Drugi przypadek to dziewczyna którą też lubiłem ale mieszka daleko ode mnie mogła kreować się jak chciała i nawet napisała że mnie kocha, znając ją oczywiście dla beki to zrobiła,  odebranie ode mnie telefonu to dla niej problem, zwracam honor czasami odpisała na smsa. Ale to droga Pypy za mało aby budować dobre bliskie relacje lub coś więcej. Więc finito.
    Trzeci przypadek bardzo ilustrujący jakie są i czego pragną  kobiety. Koleżanka którą znam od podstawówki, jeśli chodzi o urodę nie można jej niczego zarzucić. Lubiłem ją aż pewnego dnia zaszła mi za skórę lekceważąc mnie, uważa się za wielką damę, najmądrzejszą i najlepszą a niestety to wysokie mniemanie o sobie nie zgadza się do końca z jej inteligencją. No i jak u mnie to bywa zaszła mi za paznokcie zresztą nie mi pierwszemu. Na ostatniej imprezie jawnie nie tylko zresztą ja jechaliśmy po niej jak po zwykłej "gąbce". Co jej mimo że tak nie mówiła podobało się. Taka kobieta jak ona potrzebuje silnego faceta który nie da sobie w kaszę dmuchać, który ją okiełza i zdominuje. W każdym bądź razie jeśli chodzi o mnie u mnie ma już przerąbane. 
    Jest jeszcze jeden rodzaj kobiety, inteligentnej, wyuczonej która umie zachować się w towarzystwie jednak jak sama mówi nie wie sama czego chce. Mieliśmy umówione spotkanie na poniedziałek jednak odwołała je ponieważ jak twierdzi musiała coś załatwić. W sumie do niej będzie mi się najłatwiej zbliżyć a czy coś z tego wyniknie zobaczymy. 
A oto świetny tekst który pokazuje może nie wszystkich ale w większości psychikę kobiet.

Ciężko by mi było być takim macho jak z tego bloga. Przede wszystkim muszę być sobą. Nie za ostry ani też nie za miękki. Bez porno, onanizmu, ciotowatości, i naiwności w bliskości z Bogiem, czy warto niszczyć piękny świat wewnętrzny który daje radość, siłę, motywację do życia, szczęśliwość dla kilku marnych chwil po których zostaje pustka i poczucie przegrania? Myślę że nie warto dlatego teraz skoro już jestem na prostej drodze nie wolno mi z niej zejść pod żadnym pozorem. Zbyt dużo mnie to kosztowało i przerabiałem już takie okresy w życiu gdy było na tyle dobrze aby zaraz potem upaść -  No way, nie tym razem.
Kawałek po kawałku, krok po kroku buduję siebie, swoje szczęście i osobowość. Amen

wtorek, 15 stycznia 2013

My Way never by blind with The Lord of my heart

Jako że porządkuje sobie życie moje serce staje się coraz czystsze, przez to czuje się bardziej szczęśliwy.
Czystym sercem możemy pięknie wyrazić miłość do Boga, ale co z ludzką miłością?
Moje serce też łaknie ludzkiej miłości, obawiam się że jeśli jeszcze się nie zakochałem to mogę się zakochać w wyjątkowej dziewczynie. Tyle że Ona ma faceta a nasze relacje miały być czysto koleżeńskie i tu jak to w życiu pojawia się problem. Dużo jej pomogłem i chciałem być dla niej oparciem i podporą jednak właśnie jak to robić bez uczuć? Nie da się po prostu nie potrafię, w takiej sytuacji muszę zapytać jej wprost, co będzie jeśli się w niej zakocham, nasza relacja w tej chwili to jak zagadka matematyczna do rozwiązania potrzebuję faktów. Gdy już będę wiedział czy czuje do mnie cokolwiek będą 2 drogi, jeśli nic do mnie nie czuje muszę się wycofać, dla dobra przede wszystkim siebie aby nie cierpieć jeślibym się zakochał. Zakochałem się głupio 2 razy i nie zamierzam popełniać tego samego błędu, cierpienie, rozczarowanie, smutek to coś ciężkiego a nie chcę tego przechodzić jeszcze raz. Druga opcja to czuje coś do mnie i jest gotowa przyjąć moje uczucie, wtedy...................kto to wie co wtedy??? Tylko sam Bóg i jemu powierzam pełny ufności w dobre rozwiązanie tej kwestii....

Amen




Dała mi ostatatecznie do zrozumienia że nic z tego nie będzie, ale nie czuję przygnębienia czy załamania a chęć do walki nie o nią to o następną i to jest cudowne...dzieki Bogu wiem że tak ma być nie biję się z myślami typu dlaczego......dziś sobota czas gdzieś wyjść :)

czwartek, 10 stycznia 2013

Tam i z powrotem...

Czasami człowiek musi upaść, musi przebyć drogę w której uświadamia sobie swoją małość po to aby po upadku potrafić wstać stać się silniejszy i raz na zawszę uporać się ze swoją słabością. Łatwo powiedzieć trudno zrealizować ale myślę że raz na zawszę uporałem się z największym złem w moim życiu jakim była zbyt duża ufność w znajomości internetowe. W internecie niewinne poszukiwanie skończyło się na czatach i ciągłą niemożliwością zaspokojenia swoich największych pragnień za pomocą złudnych narzędzi. Z czasem tego nie kontrolowałem, potrafiłem obudzić się o 1 w nocy i czatować do rana, pierwszy raz poczułem co to nałóg, przywiązanie, poczucie małości i bezsilności, rozpaczy i co za tym idzie coraz większym smutku i zrezygnowania z życia na rzecz chwilowych przyjemności. Człowiek może być mały niczym ziarnko piasku na plaży, może być też wielki niczym największa skała, wszystko zależy tylko od naszych wyborów.
Człowiek jest z natury stworzeniem egoistycznym jednak im w mniejszym stopniu tym bardziej buduję swoje człowieczeństwo. Ale po to upadem aby zrozumieć że sam nie dam rady trwać w prawdziwej wierze do Boga, bez niego nie dam rady, to pierwsza lekcja której się nauczyłem, może Bóg po to dopuścił mój upadek abym zrozumiał że w ufności do niego i z oddaniem staje się prawdziwie wierzącym i pokornym chrześcijaninem. Do tej pory starałem się wszytko robić sam, sam wychodzić z grzechu sam się modlić do Boga w swojej pysze i poczuciu samodzielności, niby z Bogiem a bez.
Teraz perspektywa jest inna piękna i niesamowita, aż sam nie mogę się nadziwić w to że się udaje, udaje przezwyciężać dzięki Jezusowi mój grzech, że nie upadam, że z każdym dniem staję się silniejszy, mądrzejszy i ufniejszy w Pana Naszego.
Współczuje ludziom niewierzącym, błądzą całe życie (oczywiście nie wszyscy) i nie znajdują pocieszenia, nasycenia, spokoju w duchu.  Jak wiadomo nie można w sposób naukowy udowodnić istnienia Boga, jednak Stwórca tak stworzył świat że ludzie nawet jeśli nie wierzą, wątpią w Chrześcijaństwie znajdują prawdziwe ukojenie i lekarstwo dla duszy. To religia przede wszystkim dla chorych, cierpiących, grzesznych nie dla idealnych perfekcyjnych ludzi jeśli tacy istnieją. Jezus mówił "przyszedłem do tych którzy się źle mają". Co jeszcze jest pięknego w tej religii to to że Jezus nikogo nie odrzuca, nawet największy grzesznik i ignorant jeśli tylko pozwoli na działanie łaski uświęcającej może się nawrócić i odzyskać pokój ducha, radość z życia. Po tym więc można poznać że wiara Katolicka jest zgodna z tym wszystkim co ją otacza że zachowana jest harmonia i to jest cudowne, nie ma na świecie niczego cudowniejszego niż prawdziwa wiara w to że Jezus umarł również za Twoje grzechy i Cie kocha takim jakim jesteś. Jeśli chcesz zapoznać się z prawdziwą wiarą i nawrócić zachęcam do wysłuchania rekolekcji dominikanina o. Adama Szustaka. Wrzucam tutaj tylko jedną część ale zachęcam do wysłuchania całych rekolekcji.
Nocny Złodziej. Internetowe rekolekcje dla czekających na świt