Jedna z moich znajomych chciała tylko zwykłej koleżeńskiej znajomości, a tak naprawdę wydaje mi się abym się od niej odczepił.Taki tekst dla faceta szukającego kobiety jest nie do przyjęcia i nie widzi on powodów aby dłużej utrzymywać taką znajomość, mimo jej urodzin, zawziołem się i nic do niej nie będę już pisał. Ja wybrałem ona wybrała, finito.
Drugi przypadek to dziewczyna którą też lubiłem ale mieszka daleko ode mnie mogła kreować się jak chciała i nawet napisała że mnie kocha, znając ją oczywiście dla beki to zrobiła, odebranie ode mnie telefonu to dla niej problem, zwracam honor czasami odpisała na smsa. Ale to droga Pypy za mało aby budować dobre bliskie relacje lub coś więcej. Więc finito.
Trzeci przypadek bardzo ilustrujący jakie są i czego pragną kobiety. Koleżanka którą znam od podstawówki, jeśli chodzi o urodę nie można jej niczego zarzucić. Lubiłem ją aż pewnego dnia zaszła mi za skórę lekceważąc mnie, uważa się za wielką damę, najmądrzejszą i najlepszą a niestety to wysokie mniemanie o sobie nie zgadza się do końca z jej inteligencją. No i jak u mnie to bywa zaszła mi za paznokcie zresztą nie mi pierwszemu. Na ostatniej imprezie jawnie nie tylko zresztą ja jechaliśmy po niej jak po zwykłej "gąbce". Co jej mimo że tak nie mówiła podobało się. Taka kobieta jak ona potrzebuje silnego faceta który nie da sobie w kaszę dmuchać, który ją okiełza i zdominuje. W każdym bądź razie jeśli chodzi o mnie u mnie ma już przerąbane.
Jest jeszcze jeden rodzaj kobiety, inteligentnej, wyuczonej która umie zachować się w towarzystwie jednak jak sama mówi nie wie sama czego chce. Mieliśmy umówione spotkanie na poniedziałek jednak odwołała je ponieważ jak twierdzi musiała coś załatwić. W sumie do niej będzie mi się najłatwiej zbliżyć a czy coś z tego wyniknie zobaczymy.
A oto świetny tekst który pokazuje może nie wszystkich ale w większości psychikę kobiet.
Ciężko by mi było być takim macho jak z tego bloga. Przede wszystkim muszę być sobą. Nie za ostry ani też nie za miękki. Bez porno, onanizmu, ciotowatości, i naiwności w bliskości z Bogiem, czy warto niszczyć piękny świat wewnętrzny który daje radość, siłę, motywację do życia, szczęśliwość dla kilku marnych chwil po których zostaje pustka i poczucie przegrania? Myślę że nie warto dlatego teraz skoro już jestem na prostej drodze nie wolno mi z niej zejść pod żadnym pozorem. Zbyt dużo mnie to kosztowało i przerabiałem już takie okresy w życiu gdy było na tyle dobrze aby zaraz potem upaść - No way, nie tym razem.
Kawałek po kawałku, krok po kroku buduję siebie, swoje szczęście i osobowość. Amen